Blog > Komentarze do wpisu
Kuba - Dzień 1

Pobudka o 7:00, ostatnie bzdurki lądują w plecaku i fruuu na Balice. 10:40 - samolot do Madrytu. Lądowanie w Madrycie o 14:10 i walka z czasem by przesiąść się na samolot do Havany o 17:00, co nie jest takie proste, gdyż po drodze trzeba zaliczyć jeszcze dwa kolejne terminale. Oczywiście pani w informacji podaje błędny numer bramy... Ale jakoś się udaje. 10h lotu i lodowanie o 21:00 czasu lokalnego (Polska - 3:00).

Kontrola paszportowa i zaczyna być śmiesznie - Mateusz zostaje wybrany jako jedyny do kontroli totalnej - całkowitego przetrzepania zawartości obu plecaków. Grad pytań w języku spanglish o aparat (dlaczego taki profesjonalny?), o wydrukowane mapki Kuby z trasami busa (zostały one skrupulatnie zarchiwizowane przez służby celne) , nawet o to czy kiedykolwiek byłem w Korei Pł. (sic!).

Po godzinnej walce udaje się wydostać na zewnątrz lotniska, momentalne uderzenie ciepła i zmasowany atak taksówkarzy chcących zarobić na turyście. Udaje się wynegocjować stawkę 20 CUC. Podróż przez całą Havanę starym rozlatującym się Buickiem do Casa Particular polecanej przez Tomasa. Uświadamiam sobie że Kuba to totalnie inny świat, inna planeta. Na miejscu - wielki rozlatujący się blok i zero domofonu, dzwonka, nic. Nie znam numeru mieszkania, znam tylko imię właścicielki. Taksówkarz przychodzi z pomocą. Idzie na tył budynku i woła na cały głos - Marta!!!!!! Za 3 minuty na dole wita mnie przesympatyczna staruszka :)

Wchodzimy na górę, szklanka wody (koniecznie przegotowanej) szybki prysznic i padam na łóżko ze zmęczenia. Jest 12:00 w nocy, 6:00 w Polsce. Kuba mnie solidnie przywitała - po prostu kosmos...



niedziela, 12 czerwca 2011, beeliende
http://salsanakubie.blox.pl/2011/06/Kuba-Dzien-1.html Hawana taxi lotnisko buick Casa Particular Kuba

Polecane wpisy